Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Szydełkowe kolczyki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Szydełkowe kolczyki. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 3 maja 2010

W barwach wiosny



Jak słusznie napisał(a)? Ivory w robótkach szydełkowych bardzo ważny jest dobór odpowiednich nici. Po kilku próbach udało mi się zestawić piękną zgniło-zieloną błyszczącą nitkę z matowym bawełnianym kordonkiem w kolorze starego złota i z tego zestawu zrobić sześcioramienną rozetkę.

I Etap (kolor zielony)
kółeczko złożone z 10 oczek łańcuszka;
trzy przerobione razem słupki pojedyncze, cztery oczka łańcuszka,..... (x 6),



II Etap (kolor żółty)
nad oczkami łańcuszka robimy cztery przerobione razem słupki podwójne, pięć oczek łańcuszka, uchwyt(półsłupek) nad przerobionymi razem zielonymi słupkami, pięć oczek łańcuszka, cztery przerobione razem słupki podwójne ........


Od biedy już można by zakończyć pracę (byłby to jednak raczej kwiatek) ale proponuję iść dalej i zakończyć robótkę na zielona a kwiatek zamieni się w rozetkę.



III Etap (kolor zielony)



A to już końcowy efekt, niestety nieco zepsuty krochmaleniem (zielona włóczka straciła blask) widoczny jest na pierwszym zdjęciu.

piątek, 30 kwietnia 2010

Szydełkowe kolczyki


Przemieszczając się z siatkami na trasie praca-dom i z powrotem, bacznie przyglądam się młodym dziewczynom, szukając na nich oznak powrotu epoki "dzieci-kwiatów". I co powiecie? Czuję się jakby wróciły lata siedemdziesiąte. Biżuterią może być dosłownie wszystko. Jedyna różnica polega może na tym, że w czasach mojej młodości ta różnorodność dotyczyła to głównie korali, teraz zaś najdziwniejsze rzeczy można zobaczyć doczepione do ucha. Właściwie to trudno zobaczyć dwie takie same pary kolczyków.
Jak wszystko to wszystko. Można tez zobaczyć rozetki, czyli dobrze usztywnione "mini" serwetki.

Takie płaskie kwiatuszki robiłam kiedyś jako ozdoby świąteczne, ale dlaczego nie przerobić tego na kolczyki? Synek potrafi.

W swoich dziewiarskich zapasach mam też sporo kordonków i muliny (kiedyś również haftowałam, więc radośnie wzięłam się do dzieła.

Najpierw powstały jednokolorowe szare rozetki.



Wydawały mi się one jednak za smutne, więc postanowiłam je ożywić srebrną (30 letnią! Pamiętam jak ją kupowałam w Czechosłowacji) nicią. Robiąc sesję fotograficzną moim dziełom, wreszcie znalazłam zastosowanie dla kamieni mojego męża.



Prawdziwe zadowolenie znalazłam dopiero robiąc kolejną rozetkę - żółto-zgniłozieloną. Ale o tym juz w następnym poście.